Bądz zdrowy i pozwól sobie na przyjemności

Bądz zdrowy i pozwól sobie na przyjemności

Rozumiecie już, że jestem takim sobie antysystemowcem. Nie jadam mięsów, mleków i cukrów. Wcinam kapuchę kiszoną, wyciskam sobie soki i unikam lekarzy jak oni solariów. Z resztą nie muszę unikać. Jestem po prostu zdrowa. Jestem inna niż te 80% nas. Po  doświadczeniach na moim 41 letnim ciele polecam zbuntować się tak samo. Polecam zacząć być zdrowym. Po co ma nas boleć głowa, skoro nie musi. Po co mamy się przeziębiać, skoro nie trzeba. Po co się męczyć jeśli można być silnym. Kiedy raz poczujecie to o czym mówię, powrót nie będzie możliwy.

Bycie zdrowym to stan kiedy się nie choruje. To nie czas pomiędzy bólami głowy. To czas gdy głowa nas już nigdy nie boli. To czas nie chorowania. To czas kiedy doskonale możemy przewidzieć, że niedługo zachorujemy, bo wiemy już co psuje nam nasze zdrowie. Bycie zdrowym faktycznie się czuje. To uczucie pełnego zdrowia, ogromnych sił witalnych i chęci kontynuacji. Można to poczuć kiedy wyprowadzimy nasz organizm ze stanu, w którym zwykle żyjemy, a który wydaje nam się naturalnym. Kiedy już poczujecie zdrowie będziecie wiedzieć o co chodzi. Kiedy zrozumiecie, że na przykład ból głowy to nie jest rzecz normalna i będziecie zastanawiać się co się stało, że boli nas głowa. I na przykład zauważycie: aha, nażarłam się wczoraj czekolady, słodyczy i dlatego boli. Gdyby nie cukier to by mnie nie bolała.

A następnie: uroda nasza, młodość i czar… pryskają jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki…, gdy jesteśmy chorzy. Dlatego droga do zachowania pięknego lica to zdrowie. Na tym blogu piszę co robić aby młodość trwała.

…Tak. W sumie można powiedzieć, że puste to to. Płytkie… to dbanie o powierzchowność. Bez dbałości o ducha, rozwój osobisty czy inny.

Zgadza się, jest to płytkie, ale niech rękę podniesie ten kto nie chciałby poznać sposobu na zachowanie młodego wyglądu do końca, albo chociaż do momentu kiedy zadecyduje, że chcę młodym być. Nie podnoście mi jej tutaj dla mnie, lecz sami zastanówcie się nad swoją odpowiedzią… Jaka jest…?

Nie bez przyczyny koncerny dorabiają się na kremach obiecujących „spłycenie zmarszczek” miliardów. Tyle tych cudów na półkach… a ludzie jak się starzeli tak starzeją. Pracowałam u najbogatszych tego świata. Ich stać na wszystko… I myślicie, że nie są starzy? A zapewniam Wam, że nie mają w d…. tematu.

Więc jeśli już chcemy pozostać choć trochę dłużej młodzi, nie zapędzajmy się w długi, kredyty i pożyczki. Zacznijmy od prostych zwyklaków: przestańmy ćmić faje, siorbać procenty, truć się różnymi E i nie E, wypijmy ze dwa litra wody codziennie, ruszmy się poskakać i zastanówmy nad chemią nakładaną na skórę czy wkładaną do buzi wraz ze szczoteczką do zębów… na przykład.

Często słyszę, że „człowiekowi należy się choć trochę przyjemności w życiu” i patrzę na rozmówcę przełykającego kurczaka z rożna z ulicznego skweru, (w nawiasie: upasionego hormonami, dioksynami i antybiotykami). Potem wrzuci na ruszt coś słodkiego i tłustego, zapije kolą. Dzwoni potem do mnie i gada, że przeziębił się, bo szalika nie założył. Katar, kaszel, bóle. Ha ha ha! Szalika… Nie panie, szalika to ja też nie noszę. Nie przeziębiam się, bo nie ubijam moich bakterii w jelicie antybiotykami z kurczaka. Odporność mam silną jak Papaj. Jem tak, co by nie zbrzydnąć, nie zestarzeć się i okazuje się, że to na zdrowie robi. O proszę.

I nie mam „trochę przyjemności w życiu”. Mam jej za trzęsienie. Bo czuję się wspaniale. I tym właśnie się z Wami chcę dzielić. Dbając o powierzchowność niepostrzeżenie zaczynamy dbać o zdrowie. I to Wam będę przemycać. To wskazywać… Abyście się nigdy nie zestarzeli 😉

Dodaj komentarz